0

Przyczyny powstawania choroby lokomocyjnej

Amerykański psycholog Thomas Stoffregen z Uniwersytetu w Minnesocie obala obowiązującą w nauce teorię na temat przyczyn powstawania choroby lokomocyjnej. Jego zdaniem wynika ona nie z konfliktu zmysłów, ale z niestabilności postawy ciała. To może być podstawą nowych metod wczesnego rozpoznawania podatności na tę chorobę.

Jak do tej pory uważano, że choroba lokomocyjna powstaje na skutek konfliktu między zmysłami. Kiedy jedziemy samochodem, płyniemy statkiem lub lecimy samolotem, narząd równowagi (błędnik znajdujący się w uchu wewnętrznym) odbiera sygnał, że ciało się nie porusza, natomiast wzrok przekazuje coś przeciwnego. Kiedy do mózgu docierają niezgodne informacje, pojawiają się bóle i zawroty głowy, mdłości, wymioty. Thomas Stoffregen przypomina jednak, że dzięki rozmaitym zmysłom stale odbieramy informacje z wielu kanałów i mózg nie porównuje sygnałów z różnych źródeł w jakiś ściśle określony sposób i nie interpretuje któregoś z nich jako błędny.

Stoffregen wykorzystuje do swoich badań specjalną komorę, której ściany przesuwają się w tył i w przód o zaledwie 1,8 cm. Zauważył, że znajdujący się w komorze ochotnicy zwiększając rozkrok i poprawiając w ten sposób stabilność głowy i tułowia, mają mniej nasilone objawy choroby lokomocyjnej. Podobnie ocenia badacz, że osoba, która ma mdłości w łodzi podwodnej, przestaje je mieć, gdy ta łódź zanurzy się w wodzie. Te spostrzeżenia i wyniki badań pozwoliły mu ukuć teorię, że choroba lokomocyjna wynika z długotrwałej niezdolności mózgu do precyzyjnej kontroli ruchów ciała w zmiennym środowisku.

Niestabilność postawy – nieradzenie sobie z utrzymaniem równowagi – długo uważano za objaw choroby lokomocyjnej. To nie tak – twierdzi Stoffregen. Chociaż korekcja postawy zależy od danych zmysłowych, choroba lokomocyjna jest sygnałem, że szwankuje system kontroli ruchu. Jeśli teoria psychologa z Minnesoty się potwierdzi, może będzie można znaleźć sposób na leczenie choroby lokomocyjnej, a nie tylko łagodzenie jej objawów.

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *